Praca na farmie w Australii – nasze doświadczenia

Wypisaliśmy już kilka wskazówek dotyczących pracy w Australii. Pomyśleliśmy, że nasze doświadczenia związane z pracą w krainie kangurów też mogą się komuś wydać pomocne.

Na wstępie zaznaczamy, że doświadczenia te związane są z pracą na różnych farmach, nie powiodło nam się szukanie pracy w mieście, a więc i doświadczeń niewiele.

Po przylocie do Australii staraliśmy się znaleźć pracę w Gold Coast. Liczyliśmy na coś w jednej z wielu restauracji. Przez internet wyrobiliśmy wymagane certyfikaty (w Queensland jest to RSA – Responsible Serving of Alcohol, a w miejscach z automatami do gier również RSG – Responsible Service of Gambling)*, i przez kilka dni roznosiliśmy CV po knajpach. Wszędzie dowiadywaliśmy się, że sezon zaczyna się pod koniec grudnia, a więc za 2 miesiące, poza tym raczej szukają ludzi z doświadczeniem i referencjami. W jednej restauracji powiedziano nam, że przed nami, tego samego dnia, już 8 osób zostawiło swoje CV. Wtedy postanowiliśmy rozejrzeć się za pracą na farmie.

Backpackers of Queensland

Naszą pierwszą pracę załatwiliśmy sobie telefonicznie z ogłoszenia hostelu Backpackers of Queensland w Stanthorpe, 3 godziny od Brisbane. Zapewniono nas o minimum 40 godzinach pracy tygodniowo na farmie warzywnej oraz stawce godzinowej (minimum krajowe, około 20AUD/godzinę). Hostel działał na bardzo prostych zasadach, oni załatwiają Ci pracę – Ty mieszkasz w hostelu, wylatujesz z pracy – wylatujesz z hostelu i odwrotnie. Pod koniec 2016 roku tygodniowy pobyt kosztował 205AUD od osoby za miejsce w 6 osobowym pokoju oraz transport do i z pracy (w zależności od farmy na której się pracowało było to od kilkunastu do kilkudziesięciu kilometrów od miasta). W czasie naszego 7 tygodniowego pobytu w hostelu pracowaliśmy od 20 do 55 godzin tygodniowo na farmie Taylor’s Family Produce robiąc różne rzeczy, plewiliśmy, sadziliśmy, zbieraliśmy i pakowaliśmy warzywa czy prowadziliśmy pojazdy rolnicze. Dużym minusem mieszkania w hostelu było dowożenie i odbiory z pracy, często czekaliśmy po kilkadziesiąt minut po skończeniu pracy na transport do hostelu (rekord to ponad 3 godziny). Sześć palników w kuchni dla 100 osób też nie należało do pozytywów, ale poza tym nie było źle. Dobra opcja dla osób podróżujących samotnie lub dla osób bez samochodu. Co do samej pracy na tej farmie, doświadczenia mamy różne i zależne od osób, z którymi przyszło nam pracować.

Backpackers of Queensland
Adres: 80 High St, Stanthorpe QLD 4380
Telefon:
+61 429 810 998

IMG_20161118_125234
Pole sałaty

Shepparton, Victoria

Drugą pracę na farmie znaleźliśmy za pośrednictwem agencji MADEC w Shepparton niedaleko Melbourne. Praktycznie wszystkie prace w tamtym regionie płatne były na akord – za kosz zebranych jabłek, gruszek czy śliwek płacona była określona stawka. Jako, że mieliśmy możliwość spania w swoim aucie, właściciel farmy pozwolił nam za darmo spać na terenie farmy oraz korzystać z bardzo średniej jakości kuchni i prysznica. Naszym zadaniem było zbieranie wszystkich gruszek z drzew, bez znaczenia była wielkość czy kolor. Za kosz dostawaliśmy niecałe 30$ na rękę. Kosz to standardowy Australijski kosz, podobny na wszystkich farmach owocowych, mieści się w nim około 350-400kg jabłek czy gruszek. Po blisko 5 godzinach, pracując we dwójkę, zebraliśmy 3 kosze. Okazało się, że gruszki są jeszcze za małe i nie chcą przyjąć ich w przetwórni, zaproponowano nam żebyśmy poczekali kilka dni, wtedy będziemy mogli pracować dalej, ale my zdecydowaliśmy że nie ma to sensu i wyruszyliśmy w dalszą drogę w poszukiwaniu pracy płatnej godzinowo.

MADEC Shepparton
Adres: 461 Wyndham St, Shepparton VIC 3630
Telefon: +61 358 293 600

DSC_0546.JPG

Pozieres / Stanthorpe, Queensland

Po nieudanej próbie znalezienia pracy płatnej godzinowo w okolicach Shepparton, podjęliśmy decyzję o kontynuowaniu zwiedzania wschodniego wybrzeża i powrocie do Stanthorpe. Tym razem już wiedzieliśmy jak szukać pracy i przede wszystkim mieliśmy do dyspozycji własny samochód, co znacznie rozszerzyło nasze możliwości. Pierwszą rzeczą jaką zrobiliśmy było zarejestrowanie się w agencji Best Harvest Office w centrum Stanthorpe, tam też znaleźliśmy kilka numerów telefonów do osób oferujących mieszkania czy pokoje w domkach. W ten sposób trafiliśmy do domku w Pozieres, 20km od Stanthorpe.

IMG_5956
Nasz domek w Pozieres

Od właścicielki, Rosemary McMahon, dowiedzieliśmy się, że jej rodzina prowadzi farmę organiczną i właśnie zatrudniła 20 osób, ale mimo wszystko nas też przyjęli. Pracowaliśmy tam najpierw 5 tygodni, a zimą wróciliśmy na kolejne 15 tygodni. Praca płatna godzinowo, latem zbieranie jabłek, gruszek, pomidorów czy truskawek, zimą przycinanie gałęzi, zbieranie cytryn i przygotowanie do kolejnego sezonu. Praca u McMahonów była naszą najlepszą pracą w Australii. Panowała miła atmosfera, właściciele byli bardzo sympatyczni, czasami w weekendy organizowali u siebie w domu obiad dla wszystkich pracowników.

Best Harvest Office
Adres: Rogers St & Railway St, Stanthorpe QLD 4380
Telefon: +61 746 816 201

Kolejna była praca na jednej z największych farm w okolicy Stanthorpe – Savio. Załatwiliśmy ją sobie kiedy dowiedzieliśmy się, że za kilka dni kończy się praca na poprzedniej farmie. Podjechaliśmy zapytać czy szukają nowych osób do pracy, okazało się, że tak i po kilkugodzinnym, płatnym okresie próbnym zostaliśmy tam 12 tygodni, aż do początku zimy. Wydawać może się dziwne, że na jednej farmie już nie było co robić a zaraz obok praca była jeszcze przez kolejne 3 miesiące. Wpływ na to ma kilka czynników, tutaj duże znaczenie miał fakt, że jedna farma była organiczna, a druga nie. Różne farmy produkują też różne rodzaje jabłek, które zbiera się w różnych terminach.

DSC_0630
Zbieranie jabłek

Sezon prac farmowych

W różnych miejscach Australii wypada w innych terminach, my więc napiszemy jak to wyglądało z naszej perspektywy w miejscu gdzie pracowaliśmy, a więc w okolicach Stanthorpe. Generalnie najłatwiej o pracę w okolicach listopada i stycznia / lutego. W Listopadzie sadzi się dużo warzyw, pod koniec listopada zaczyna się zbieranie (i kolejne sadzenie), które trwa aż do marca. Pod koniec stycznia z kolei zaczyna się zbieranie owoców, a wiec potrzebnych jest dużo rąk do pracy. W zależności od farmy owoce zbiera się do końca kwietnia lub nawet do końca czerwca. Po sezonie zbierania zaczyna się przygotowanie do kolejnego sezonu – przycinanie gałęzi, sadzenie drzewek i inne. Trwa to przez całą zimę, a więc do okolic października. Może być jednak trudno dostać pierwsza pracę zimą, na sezon przygotowawczy zazwyczaj zostają ludzie pracujący podczas zbierania (jest to tylko kilka osób w porównaniu do kilkunastu czy kilkudziesięciu przy zbieraniu, farmerzy wolą pozostać przy sprawdzonych pracownikach niż zatrudniać nowych). Jak już pisaliśmy wcześniej, na każdej farmie praktycznie przez cały rok znajdzie się coś do roboty, więc jak już się gdzieś uda zahaczyć – wystarczy zagadać 🙂 Poza farmami jabłkowymi, okolice Stanthorpe słyną z dużej ilości winnic. Jest też sporo farm śliwkowych, figowych i innych.

Rodzaje pracy na farmie

Sadzenie warzyw – na większych farmach, jak Taylor’s Family Produce, maszyny są bardziej zaawansowane niż na małych, jak McMahon. Na tych większych siedzi się na „sadzarce” przyczepionej do traktora i wrzuca się sadzonki do maszyny, która wbija je w ziemię. Czasami maszyna zawodzi i nie zakopuje sadzonki wystarczająco głęboko, dlatego za traktorem jedna osoba idzie pieszo i poprawia je ręcznie. Na traktorze jest miejsce dla 4 osób sadzących. Na małych farmach wszystkie sadzonki sadzi się ręcznie ze specjalnie przygotowanych siedzeń przyczepionych do traktora.

Zbieranie warzyw – z bardzo ostrym nożem w ręce idzie się rzędem przez pole brokuła/sałaty/selera i czegotam jeszcze. Ścina się wszystko jak leci lub tylko odpowiednio duże warzywa i kładzie na taśmę pojazdu (harvestera), który jedzie za nami.

DSC_0310
Zbieranie brokuła

Plewienie – za pomocą haczki lub ręcznie usuwa się chwasty rosnące na grządkach.

IMG_20161027_065053
Przerwa w plewieniu chwastów

Prowadzenie harvestera – chyba najlepszy rodzaj pracy, często w cieniu, nie trzeba się za bardzo schylać, trzeba pilnować żeby jechał prosto, z odpowiednią prędkością i nie przejechał żadnego ze zbieraczy.

DSC_0246
Zbieranie buraka liściowego – widok z pozycji kierującego 😀

Zbieranie jabłek / gruszek – ciężka praca, najczęściej pracodawca wymaga określonej liczby zebranych koszy dziennie (Savio), jeśli jest się za wolnym można pożegnać się z pracą. Do worka zawieszonego z przodu zrywa się owoce, wypełniony worek opróżnia się do kosza. Pełny worek waży do 20 kilogramów. Czasami oprócz worka nosi się także drabinę (Savio), by zebrać także jabłka z góry drzewa, lub jedną grupa bez drabin zbiera jabłka tylko z dołów, a druga z drabinami – tylko z gór (McMahon). Przy dużych drzewach jest też trzecia grupa, zbierająca z podnośników hydraulicznych to, czego nie była w stanie zebrać grupa na drabinach. Najłatwiej zbiera się na podnośnikach – mają one wbudowaną torbę na około 60kg, a więc nic nam nie ciąży, trzeba jednak uważać, żeby nie poobijać jabłek przy opróżnianiu torby do kosza – czasami farmy muszą wyrzucać całe kosze jabłek ze względu na nieostrożność pracowników.

DSC_0674
Dominika 6 metrów nad ziemią 😀

Przycinanie gałęzi – bardzo ostrymi nożycami podpiętymi do kompresora skraca się lub obcina całkowicie odpowiednie gałęzie. Dla różnych rodzajów owoców przycina się inaczej. Tutaj również używa się hydraulicznych podnośników aby sięgnąć do górnej części drzewa. Podobno łatwo stracić palce, ale nam się jakoś udało zachować wszystkie.

IMG_20170722_065017
Zimowe poranki w Pozieres bywają naprawdę mroźne

Przygotowanie do kolejnego sezonu – w naszym wypadku sadzenie nowych drzew i zakładanie odstraszaczy owadów na drzewa. Sadzenie jest proste ale męczące, szczególnie w australijskich warunkach pogodowych. Niby zima, ale dalej koło 30 stopni w słońcu. Za pomocą nóg zgarnia się i udeptuje ziemię wokół sadzonki tak, żeby przykrywała korzenie. Zakładanie odstraszaczy jest banalne, jeździ się podnośnikiem hydraulicznym i zakłada na czubek co któregoś drzewa kawałek plastiku. Jednak po kilku dniach robi się to trochę nudne…

DSC_0796
U McMahonów dostaliśmy quady do poruszania się po farmie

To już chyba wszystko na temat naszych doświadczeń w pracy w Australii. Jeśli macie jakieś bardziej konkretne pytania zapraszamy do kontaktu, postaramy się pomóc :).

*W większości stanów (poza Victorią) certyfikaty można wyrobić przez internet, kosztują kilkanaście dolarów. My korzystaliśmy ze strony www.hia.edu.au.

2 comments on “Praca na farmie w Australii – nasze doświadczenia

  1. Z takimi doświadczeniami to rozumiem że po powrocie do Polski kariera prawniczo-informatyczna idzie w kąt, bo czas zawojować rodzimy rynek rolniczy 😛

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s