Od Noosa do Daintree. Wschodnie wybrzeże Australii – część II

Tydzień temu przedstawiliśmy Wam kilka miejsc, które naszym zdaniem warto odwiedzić podczas pobytu na wschodnim wybrzeżu Australii, pomiędzy Sydney a Brisbane. W tym poście znajdziecie drugą i ostatnią część naszego mini przewodnika, tym razem od Noosa do Daintree.

Noosa

Noosa Heads to bardzo przyjemne i klimatyczne miasteczko. Będąc tam warto zajrzeć do Parku Narodowego Noosa, w którym można wybrać się na krótki trekking. Do wyboru jest kilka szlaków, my zdecydowaliśmy się na Coastal Walk, który wiedzie przez klify nad oceanem. Trasa jest bardzo malownicza i rozpieszcza wspaniałymi widokami. Po drodze znajduje się punkt widokowy, z którego obserwować można delfiny (Dolphin Point). W parku żyją też misie koala. Pomimo, że koali w Australii jest dużo, to tak naprawdę bardzo ciężko jest je spotkać dziko żyjące. Dlatego w parku w Noosa, przy wejściu, znajduje się tablica informująca gdzie ostatnio misie te były widziane i gdzie mamy największe szanse żeby je zobaczyć.

IMG_3770
Ze szlaku można zejść na jedną z kilku plaż
IMG_3780
Hell’s Gate
IMG_3790
Miś koala!
IMG_3744
Widok na Noosa Heads

Rainbow beach

Miasto, w którym można pojeździć samochodem po plaży. Oczywiście auto musi mieć napęd na cztery koła i trzeba pamiętać o sprawdzeniu godzin przypływu i odpływu, żeby nie utknąć w piasku albo nie utopić samochodu.

Fraser Island

O Fraser Island napisaliśmy posta kilka tygodni temu.

Agnes Water / 1770

Są to dwa niewielkie nadmorskie miasteczka położone nieopodal siebie, słynące z taniego surfingu. Faktycznie ceny lekcji z instruktorem czy wypożyczenia deski są dużo niższe niż w innych miejscach. Dla porównania wypożyczenie deski na cały dzień w Byron Bay to koszt 30$, w Agnes Water – 20$, a 3 godzinna lekcja w grupie z instruktorem to koszt zaledwie 17$! Ponadto w Agnes Water znajduje się małe sanktuarium dla kangurów, na terenie którego położony jest również camping. Jeśli ktoś zamierza spędzić noc w aucie lub namiocie to polecamy to miejsce. Kosztuje 20$ za noc za samochód/namiot, a widok skaczących dookoła auta kangurów – bezcenny. Można też, za symboliczną opłatą, pomóc przy ich karmieniu. Miasto Seventeen Seventy swoją nazwę zawdzięcza kapitanowi Jamesowi Cookowi, który przybył tam w 1770 roku.

DCIM100MEDIA

IMG_3980
Widok z sanktuarium – campingu na ocean
IMG_3995
Widok na drugą stronę

Arlie Beach

Kolejne miasteczko, w którym człowiek ma ochotę zostać chwilę dłużej. Przede wszystkim jest to miejsce, z którego wypływają łodzie na rafę koralową, jednak warto poświęcić kilka godzin i przejść się wzdłuż brzegu, do portu czy posiedzieć na plaży.

DSC_0507
Plaża w centrum Arlie Beach

Whitsundays

O Whitsundays również pisaliśmy w osobnym poście.

Cairns

Jest to jedno z większych miast w Australii. Nieduża odległość od Wielkiej Rafy Koralowej sprawia, że jest też jednym z najczęściej odwiedzanych oraz najbardziej znanym ośrodkiem wypadowym na rafę. Nie należy jednak do najbezpieczniejszych miejsc ze względu na dużą liczbę Aborygenów. Nie za bardzo można tam też znaleźć plażę, ale za to w środku miasta wybudowano sztuczną lagunę, w której można bezpiecznie popływać.

IMG_4233
Sztuczna laguna w centrum Cairns

IMG_4235

Port Douglas

Z Cairns do Port Douglas wiedzie bardzo malownicza trasa. Samo miasteczko jest nieduże, ale należy do tych, w których chce się spędzić trochę czasu, szwędając się bez celu. Jako, że znajduje się na dalekiej północy, pływanie w niewyznaczonych miejscach jest niebezpieczne ze względu na śmiertelne zagrożenie ze strony aligatorów, rekinów oraz meduz. W związku z tym, przy niektórych plażach wyznaczone są strefy do pływania, które zabezpieczone są siatką. Niestety niektóre gatunki meduz są tak małe, że bez problemu mogą się przedostać przez siatki.

IMG_4349

IMG_4285
Ogrodzone kąpielisko na jednej z plaż

IMG_4316

IMG_4270
Droga z Cairns do Port Douglas

Las deszczowy Daintree

Jest to największy las deszczowy w Australii i jeden z najstarszych na ziemi, położony na terenie Parku Narodowego Daintree. W okolicznych potokach mieszkają aligatory, ale są też wyznaczone miejsca, gdzie bezpiecznie można popływać. Na terenie parku zauważyć można mnóstwo znaków ostrzegających przed kazuarami. Są to takie strusiopodobne stworzenia z niebieską szyją. Występują jedynie w północno-wschodniej części Australii. Niestety nie dane nam było ich spotkać. Albo stety, bo bywają one dosyć groźne, a poruszanie się po lesie zalecane jest z plecakiem założonym z przodu, który służyć ma jako tarcza ochronna przed szponami kazuara. Ptaki te potrafią skoczyć na wysokość nawet 1,5m. Jedyny udokumentowany przypadek zgonu spowodowanego atakiem kazuara miał miejsce blisko 100 lat temu.

IMG_4367
Rzeka Daintree uchodząca do oceanu

IMG_4400

IMG_4388
Uwaga na Kazuary!

IMG_4426

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s