Sri Lanka

Sri Lanka

Pierwszym etapem naszej podróży dookoła świata była Sri Lanka – niewielkie państwo znajdujące się na wyspie Cejlon, położone na Oceanie Indyjskim, słynące na całym świecie ze słoni i herbaty.
Nasza decyzja o wizycie na Sri Lance była dość spontaniczna. Początkowo, planując wyjazd na work and holiday do Australii, chcieliśmy kupić bilet ze standardowymi, kilkugodzinnymi przesiadkami bez wychodzenia z lotniska. Ale apetyt rośnie w miarę jedzenia, z każdą minutą chcieliśmy zobaczyć więcej. Jako, że nie mieliśmy możliwości kupienia bezpośredniego biletu do Australii i przesiadki były nieuniknione, postanowiliśmy je sobie trochę urozmaicić i wydłużyć. I w ten właśnie sposób skończyło się na zakupie biletu z dziesięciodniowym pobytem na Sri Lance i czterodniowym w Kuala Lumpur. Koszty wzrosły jedynie o kilka procent, a my rozpoczęliśmy nasze „wakacje” od wakacji.

dsc_0011

Mimo tego, że Sri Lanka jest małym krajem, 10 dni to zdecydowanie za mało, żeby zwiedzić całą wyspę, w związku z czym wybraliśmy południe.
Zaraz po przylocie do Kolombo złapaliśmy „ekskluzywny” pociąg z miejscami w drugiej klasie, w którym po raz pierwszy zetknęliśmy się z codziennością mieszkańców wyspy. Wysokie temperatury i brak klimatyzacji powodowały, że na stacjach połowa pasażerów wysiadała, żeby chociaż przez chwilę zaczerpnąć świeżego powietrza, podczas jazdy wszystkie drzwi były otwarte, a miejsca na schodach, już tak jakby na zewnątrz, zajęte. Ogólnie rzecz ujmując, polskie pociągi w okresach świątecznych w porównaniu z tymi na wyspie są puste, a PKP daje radę. Po 150 km i kilku godzinach w „luksusowych” warunkach dotarliśmy do położonego na południu wyspy miasteczka Tangalle.

img_1593

Tangalle

Nasz pobyt przypadł na początek października, a więc porę deszczową, w związku z czym deszczu nie uświadczyliśmy ani razu. Uświadczyliśmy za to brak turystów i puste plaże, mimo że jest to typowo turystyczne miejsce. Tangalle to głównie plaże i restauracje nad brzegiem oceanu, w których można zjeść świeże owoce morza, curry czy wypić sok ze świeżo wyciskanych owoców. Zaskoczeniem dla nas jednak były ceny w knajpach– spodziewaliśmy się, że będzie troszkę taniej, za obiad dla dwóch osób płaciliśmy średnio 2000 rupii, czyli po ówczesnym kursie około 60zł, a jedzenie w większości było przeciętne.

img_1612
Port w Tangalle

Tangalle, Sri Lanka

img_1682
Zachód słońca na plaży w Tangalle

img_20161004_142713

Udawalawe

Podczas wizyty na Sri Lance zdecydowanie warto odwiedzić chociaż jeden z kilku parków narodowych, w których można zobaczyć słonie żyjące na wolności. Początkowo planowaliśmy pojechać do parku Yala, w którym poza słoniami żyją też dzikie koty (mrrrau :D), jednak okazało się, że jest tymczasowo zamknięty, więc zdecydowaliśmy się UDać do UDawalawe, co nam się UDało (:D). W Tangalle można kupić zorganizowaną wycieczkę, która obejmuje odbiór z hostelu, przejazd do parku, kilkugodzinny objazd parku i powrót do hostelu. Podróż zaczyna się o 5 rano, a kończy około południa. Koszt – 12000 rupii (300zł) za 2 osoby. Koniecznie trzeba się targować (dokładnie to samo w innym miejscu kosztowało 18000 rupii).

dsc_0060
Kilkugodzinne zwedzanie parku odbywa się otwartymi samochodami

img_1699img_1757img_1779Park Narodowy Udawalawe, Sri Lankaimg_1800img_1921

Ella

Dobra, słonie zaliczone, została herbata. Najbardziej znane regiony herbaciane na Sri Lance to Ella oraz Nuwara Elja. My odwiedziliśmy Ella, gdzie zostaliśmy dwie noce, ale na zwiedzanie przeznaczyć mogliśmy tylko jeden dzień (musieliśmy złapać poranny pociąg do Kandy), który postanowiliśmy dobrze wykorzystać. Wstaliśmy zatem o 4 rano i wyruszyliśmy na trekking na Little Adam’s Peak, aby ze szczytu zobaczyć pola herbaciane w blasku wschodzącego słońca.

img_1962

img_1988
Little Adam’s Peak o wschodzie słońca

img_2000

Na resztę dnia wynajęliśmy skuter, co by nie marnować czasu i w miarę szybko przemieszczać się po okolicach miasta w poszukiwaniu atrakcji. Po zatankowaniu paliwa z profesjonalnego, szklanego kanistra, ruszyliśmy w drogę.

img_20161007_131821
Paliwo kupuje się w sklepie i dostaje się je w butelce, najczęściej po alkoholu. Koszt – 150 rupii za 0.7litra

W najbliższej okolicy odwiedzić można między innymi 2 fabryki herbaty (my w Ella nie zwiedziliśmy żadnej, jedna była droga i nie oferowała herbaty do degustacji, a gdy dotarliśmy do drugiej, była już zamknięta), wiadukt kolejowy (Nine Arches Bridge), wodospad oraz niedokończony, wyryty w kamieniu posąg buddy.

img_2008
Nine Arches Bridge

img_2022

Kandy

Z Ella do Kandy dostaliśmy się pociągiem – niezwykle malownicza trasa prowadzi przez pola herbaciane. Dobrze jest zarezerwować sobie bilet przynajmniej dzień wcześniej. My o tym nie wiedzieliśmy i żeby kupić bilet na pociąg o 9 rano, musieliśmy wstać o 5.
Po przyjeździe do Kandy zorganizowaliśmy sobie tuk-tuka, którym następnego dnia mieliśmy zwiedzać okoliczne atrakcje. Naszym kierowcą i przewodnikiem był lokals Athula. Oprócz standardowych miejsc pokazał nam również takie, które nie znajdowały się na typowej mapie turystycznej i kulinarnej Kandy.

img_2054

Duże wrażenie zrobił na nas ogród przypraw (wstęp darmowy), w którym mogliśmy zobaczyć jak rosną egzotyczne z naszej perspektywy rośliny. Pierwszy raz widzieliśmy gdzie pieprz rośnie (:D), mieliśmy okazję powąchać drzewo sandałowe, którego olej jest składnikiem wielu kosmetyków, dowiedzieliśmy się skąd bierze się kauczuk oraz jak rosną gałka muszkatołowa, kardamon, cynamon i wiele innych przypraw.

img_2162
Kakao
img_2174
Cynamon
img_2180
Gałka muszkatołowa
img_2186
Kauczuk
img_2190
Dziki ananas

Odwiedziliśmy też fabrykę herbaty Geragama z darmowym wejściem, oprowadzaniem oraz degustacją, królewski ogród botaniczny, świątynię stojącego buddy oraz 700-letnią świątynię skalną. Całodniowy wynajem tuktuka wraz z przewodnikiem to koszt 2500 rupii. Cena ta nie obejmowała biletów wstępu do świątyń – po 300 rupii od osoby za każdą, oraz wstępu do ogrodu botanicznego – 1500 rupii za bilet normalny, 1000 rupii studencki (działa polska legitymacja!). Najsłabiej oceniamy ogród botaniczny, który naszym zdaniem nie wyróżnia się niczym specjalnym i nie jest wart swojej ceny.

img_20161009_124943
Worki herbaty

img_2195

img_2200
Pomnik kroczącego Buddy
Królewski Ogród Botaniczny, Kandy Sri Lanka
Największą według nas atrakcją w ogrodzie botanicznym są małpy, można stać godzinami i się na nie gapić 😀

Negombo

Ostatnią noc przed wylotem spędziliśmy w Negombo. Miasteczko położone tuż przy lotnisku wydawało nam się idealnym miejscem na spędzenie ostatnich chwil przed wylotem. Według nas nie ma tam jednak nic godnego polecenia. Plaże są brudne i unosi się nad nimi nieprzyjemny zapach, zaś w samym mieście nie ma nic do zobaczenia.
Nasz pobyt na Sri Lance uważamy za bardzo udany. Pomimo tego, że podstawą przy dokonywaniu jakichkolwiek zakupów było zbijanie ceny, ludzie, których spotkaliśmy byli niezwykle przyjaźni i pomocni. Co ciekawe, praktycznie wszyscy mieszkańcy mówią po angielsku. Udało nam się zobaczyć tylko południową część wyspy ale mamy nadzieję, że w przyszłości będziemy mieli okazję zobaczyć resztę.

Ceny

Poniżej przedstawiamy przykładowe ceny dla jednej osoby (w czasie naszego pobytu w październiku 2016 r. 100 rupii to było niecałe 3 zł):

Autobusy:
Lotnisko – Kolombo Fort (dworzec) – 120 rupii
Tangalle – Ella – 220 rupii (z przesiadką)
Kandy – Negombo – 150 rupii (doliczyli nam dodatkowy bilet za jeden plecak, który musiał siedzieć obok nas)

Pociągi:
Kolombo – Matara – 230 rupii (2 klasa, bardzo słaby pociąg)
Ella – Kandy – 600 rupii (2 klasa, całkiem spoko pociąg)

Tuk-tuki – wszystko zależy na kogo się trafi i jak się dogada, w przybliżeniu koszt wynosi 100 rupii za kilometr, ale jeśli tuktuka załatwia nam ktoś z restauracji lub hostelu, jest zazwyczaj taniejCałodzienne zwiedzanie okolic Kandy – 2500 rupii
Negombo – Lotnisko – 700 rupii

Jedzenie:
Śniadanie w restauracji „dla turystów” – 400 – 500 rupii
Obiad w restauracji „dla turystów” – 1000 rupii

img_20161005_190024

Obiad w knajpie dla lokalsów – 200 – 300 rupii (dania nakładanie są rękoma. Dostaje się talerz roti – naleśników, kilka miseczek z sosami, na koniec liczą, dotykając palcem wszystkiego co nie zostało zjedzone, ile roti zostało zjedzonych, doliczają sosy i wychodzi całkowity koszt dania. Trochę się baliśmy jak zareagują na to nasze żołądki, ale było bardzo smacznie i bez problemów dnia następnego :D)

img_20161008_203109

Inne:
Pokój 2-osobowy – 1200 – 1600 rupii (braliśmy zawsze najtańsze jakie były, poza Tangalle wszystko rezerwowaliśmy w dniu przyjazdu lub dzień przed)

img_20161008_090048

Kokos do picia – 60 rupii

img_20161006_184801

Butelka wody – 70 rupii
Coca cola 2l – 300 rupii
Sok ze świeżych owoców – 200 rupii

img_20161005_115946

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s