Kupiliśmy samochód! 

Po tygodniach ciężkiej pracy w polu udało nam się odłożyć wystarczającą ilość kasy na zakup samochodu. Ze względu na naszą lokalizację pośrodku niczego, wybór mieliśmy dość ograniczony. Codziennie, a dokładnie po 16 razy dziennie, przeglądaliśmy gumtree i inne strony internetowe w poszukiwaniu auta dającego się przerobić na dom na kółkach i znajdującego się w okolicy. W naszym zasięgu finansowym (do 5000$) były m.in. Ford Falcon wagon, Holden Commodore wagon albo Mitsubishi Pajero, więc to właśnie te auta początkowo brane były pod uwagę.

Po utracie prawie całej nadziei na kupno auta w naszym rejonie, sprawdziliśmy po raz milion pięćdziesiąty ogłoszenia na gumtree. I w końcu doczekaliśmy się. 40 km od naszej wsi ktoś sprzedawał Mitsubishi. Co prawda nie Pajero, a Challengera, o którego istnieniu nawet nie wiedzieliśmy, dlatego nie braliśmy go pod uwagę. Auto wyprodukowane w 1999 roku, 280.000 przebiegu, napęd na 4 koła, klimatyzacja, dużo miejsca w środku – czego chcieć więcej. Umówiliśmy się na oglądanie, sprzedawca zgodził się do nas przyjechać, wszystko było w porządku, utargowaliśmy z początkowych 3500$ na 2800$ i kupiliśmy (chociaż to spotkanie mogło się nie zakończyć kupnem. Jak już byliśmy zdecydowani powiedzieliśmy sprzedawcy, że auto bierzemy, ale musimy podjechać do bankomatu po gotówkę. Wszystko byłoby spoko, gdyby nie dzienny limit wypłat. Okazało się, że nie możemy wypłacić całej kwoty. Na szczęście akurat obok bankomatu przechodziło kilkoro naszych nowo poznanych znajomych z hostelu. Zrobiliśmy zrzutkę i kupiliśmy auto 😀 ).

 

dsc_0285

Pojawia się pytanie, po co nam takie duże auto, skoro za połowę tej ceny mogliśmy kupić mniejsze, nowsze i z mniejszym zużyciem paliwa?

Otóż główny powód to właśnie zamiar przerobienia auta na nasze m3, w którym będziemy mogli spać na darmowych campingach, których w Australii jest ponad 3500 (czy też raczej przydrożnych parkingach z toaletą). Jest to dla nas o tyle ważne, że nie chcemy wydać za dużo pieniędzy w Oz*, żeby oszczędzić jak najwięcej na kolejne etapy podróży. Australia generalnie jest dość droga, szczególnie ceny noclegów są kosmiczne. Miejsce na polu campingowym kosztuje tutaj od kilku do nawet kilkudziesięciu dolarów od osoby za noc, nie wspominając o hostelach, a nawet nie myśląc o hotelach. Do tego w okresie świąt (wysoki sezon w Australii) miejsca w pokojach 14 osobowych kosztują po 80$ za noc od osoby.

Drugim plusem tego samochodu jest napęd na 4 koła. W Oz po wielu plażach można jeździć autem, ale oczywiście ze względu na piasek i możliwość utknięcia, musi być to auto 4×4. Jedną z większych atrakcji wschodniego wybrzeża jest Fraser Island, czyli największa wyspa piaskowa na świecie. Żeby się tam dostać można wykupić zorganizowaną wycieczkę w jednym z wielu biur podróży, koszt – od 250$  za 1 dzień od osoby do 1200$ za 4 dni, również od osoby. Alternatywą jest wykupienie miesięcznego pozwolenia na poruszanie się samochodem po wyspie oraz biletu na prom, koszt około 260$ od samochodu, ale jest jeden warunek – samochód musi mieć napęd na 4 koła. I w ten sposób nasz Challenger oszczędza nam setki dolarów 🙂 (chyba, że się popsuje).

Mamy auto, teraz tylko trzeba jakoś zorganizować łóżko i spakować się do niego na dwumiesięczną podróż.

 

img_2988

img_2990
Ostatnie chwile tylnych siedzeń w samochodzie


img_3000

Na początek pozbyliśmy się tylnych siedzeń, oparć i schowków z bagażnika. Materac udało nam się znaleźć 3 domy od naszego hostelu (ktoś się wyprowadzał i wydawał stare rzeczy za darmo, w ten sposób wzbogaciliśmy się też o patelnię i miski), kupiliśmy płytę wiórową, trochę belek na nogi, pół kilo gwoździ i wzięliśmy się do roboty.

img_3009

img_3014
Wnętrze po wyrzuceniu zbędnych rzeczy
img_3026
Rzeczy, które wyrzuciliśmy z auta

img_3032

img_3040
Dominika ciężko pracuje


img_3018

W efekcie nasze auto ma dwa miejsca siedzące i dwa leżące. Pod łóżkiem mamy mnóstwo miejsca na bagaże, zorganizowane głównie w plastikowych pojemnikach – 50 litrowa kuchnia, 35 litrowa szafa Dominiki,  50 litrowa szafa Michała i 35 litrowy schowek na różne inne rzeczy. Dodatkowo wyposażyliśmy nasz nowy dom w zasłony zrobione z prześcieradła, dwie poduszki, dwa krzesła campingowe, parasol przeciwsłoneczny, 10 litrowe pojemniki na wodę, kuchenkę gazową napędzaną pojemnikami z butanem, 19 litrowy solarny prysznic, ładowarkę do zapalniczki i oczywiście kasetę z wyjściem AUX, żebyśmy mogli słuchać kolęd w tym przedświątecznym czasie.

img_3084

 

Planujemy zainwestować jeszcze w mała lodówkę z zasilaniem 12V i zastanawiamy się nad konwerterem do ładowania laptopa, ale to tylko jeśli trafimy na jakieś świąteczne promocje.

Tymczasem wyruszyliśmy w podróż, która w założeniu ma trwać około dwa miesiące. Zaczęliśmy od znajdującej się na wybrzeżu Balliny, dalej jedziemy na północ, planujemy odwiedzić m.in. Byron Bay, Brisbane, Fraser Island, Cairns, Darwin, Alice Springs, Uluru, Adelaide, Melbourne i podróż zakończyć w Sydney, gdzie chcemy spędzić kilka miesięcy, znaleźć pracę i zarobić na dalsze zwiedzanie.

*Oz – tak Australijczycy (Ozi) mówią na Australię; mają tendencję do zdrabniania prawie wszystkich słów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s